czwartek, 6 sierpnia 2015

Rozdział 2

"My life is not my business"

Mój pokój był całkiem spory i bardziej doroślejszy od pokoju Van. To było moje małe miejscie na ziemi. Stało w nim biurko i telewizor oraz inne duperele. Lubiłam w nim siedzieć,  ale sama. Nie nawiedziłam jak ktoś wchodził bez pukania. Zazwyczaj była to Ness. W uzadzonym oczywiście na czerwono pokoju miałam trzy gitary. Klasyczna na której uczyłam się grać , elektroakustyczna i elektryczna. Jednak na tej ostatniej niezbyt umiałam grać.  Gitary wydawały piękny ostry dźwięk ale moim ulubionym sprzętem było pianino, które stało w pokoju obok. Często na nim grałam gdy miałam gorsze dni. Lubiłam tez pisać piosenki co nawet dobrze mi wychodziło.
Ze szłam na dół by coś przekąsic. W domu nikogo nie było.  Jak zwykle. Zrobiłam sobie kanapkę z szynka i pomidorem. Usiadłam w salonie i włączyłam telewizję. Nic nie było, więc udałam się na górę do mojego pokoju. Myślę że choć trochę wam  go opisałam. Podeszłam do biurka i spostrzegłam na szafce zdjecia:




Bylysmy wtedy takie szczesliwe doslownie dwa lata temu. Vanessa jest piekna dziewczyna. Ma duze ciemne oczy takie jak ja i wlosy tego samego koloru. Odziedziczylysmy oczy po mamie a wlosy po tacie. Kiedys bylo zupelnie inaczej. Vanessa czesto sie ze mna bawila i duzo rozmawiala. Bylysmy najlepszymi przyjaciolkami. Van jest poczatkujaca aktorka i pomaga rodzicom, dlatego jej tez nie ma czesto w domu. Kocham ja, ale ona nie znajduje juz dla mnie czasu. Ehh... naprawde za nia tesknie.



To zdjecie bylo zrobione dwa dni potem. Bylismy tacy szczesliwi. Mama jak juz mowilam piekna blondynka, niska. Tata wysoki brunet (kiedys ;) ) teraz troszke siwy. Niestety nie maja dla mnie czasu. Zapracowani prawnicy szkoda gadac. Nic o mnie nie wiedza. Nic!! Widocznie praca wazniejsza...
Usiadlam przy biurku i zaczelam robic lekcje. Nie bylo ich duzo, jak nigdy...  Szybko to zrobilam i polozylam sie na łózku. Opowiedzialam wam o domu o rodzinie czas na szkole. Jak mowilam moja wychowawczynia jest P. Mróz. Bardzo mila blondynka. W klasie mam 28 osob. Nie ma zbytnio problemow. Wszyscy sie lubimy. Jednak ja najbardziej lubie Were... tak moja BFF. Z nia dogaduje sie najbardziej. Czas teraz na mnie...
Jest pazdziernik czyli w nastepnym miesiacu mam urodziny. 29 listopad... ciekawe czy ktoś bedzie pamietal. Jak mowilam kocham muzyke. Uwielbiam zespol R5. Jednak nie mieli jeszcze koncertu w Polsce. Mam 157 cm wzrostu, brazowe wlosy i oczy. Jestem bardzo dobra uczennica i mam najwyzsza srednia w klasie. Nie wiem kim chce zostac w przyszlosci ale na to mam jeszcze czas...
Byla 20.00 rodzicow jeszcze nie ma, ale...
- Jestem!!! - Ness jest.
- Hej.
- Siema co porabiasz?
- A nic ide zaraz spac!
- Ok to nara.
I to moja jakze długa rozmowa z siostrą. SZKODA GADAĆ.  Poszlam cos zjesc, umylam sie i ubralam pizame. Spakowalam ksiazki na jutro i poszlam spac. Ok polnocy uslyszalam jak przyszli rodzice, ale nie przejelam sie tym i odlecialam do krainy Morfeusza. "Moje zycie to nie tylko moja  sprawa"*( z tytułu - od aut. ), ale teraz nikt się nim nie przejmuje.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam za bledy ale pisalam na telefonie ;)

2 komentarze: